AKTUALNOŚCI

Jaką rolę odgrywa palenie w filmach – i po co?

29-10-2017

Jakiś czas temu jeden z naszych kolegów z Londynu napisał tekst, w którym zastanawiał się nad rolą palenia w filmie i wpływie, jaki ma na potencjalnych palaczy. Minęło kilka lat, a temat ciągle jest aktualny… Ciekawi nas, co wy o tym myślicie? Badanie przeprowadzone na Uniwersytecie w Bristolu potwierdziło, że nastolatki, które oglądają filmy, zawierające sceny palenia papierosów, są dużo bardziej podatne na wpadnięcie w nikotynowy nałóg. Szczerze – wcale […]

Jakiś czas temu jeden z naszych kolegów z Londynu napisał tekst, w którym zastanawiał się nad rolą palenia w filmie i wpływie, jaki ma na potencjalnych palaczy. Minęło kilka lat, a temat ciągle jest aktualny… Ciekawi nas, co wy o tym myślicie?

Badanie przeprowadzone na Uniwersytecie w Bristolu potwierdziło, że nastolatki, które oglądają filmy, zawierające sceny palenia papierosów, są dużo bardziej podatne na wpadnięcie w nikotynowy nałóg. Szczerze – wcale nas ta informacja nie dziwi.

Badanie opublikowane w magazynie Thorax skupiło się na około 360 topowych filmach amerykańskich, wyprodukowanych między 2001 a 2005 rokiem, między innymi na takich hitach jak „Spider-Man”, „Bridget Jones”, „Matrix”, w których zawarte są sceny palenia.

Obecnie pojawia się coraz więcej głosów, aby filmy, w których pojawiają się sceny palenia miały oznaczenia, że jest to film dozwolony od lat 18. Powód jest bardzo prosty – przemysł filmowy nienawidzi, gdy popularne filmy otrzymują oznaczenie „tylko dla dorosłych”, gdyż w dużej mierze ogranicza to potencjalną publiczność, a co za tym idzie – sprzedaż biletów.

Zanim zaczniemy protestować i wykrzykiwać, że państwo za bardzo ingeruje w nasze życie, powinniśmy zrozumieć, że naprawdę trzeba coś zmienić. Przebadane filmy były niesamowicie popularne, a ciągle bardzo wiele produkcji zawiera sceny palenia, które są w większości przypadków zupełnie niepotrzebne, a niekiedy nawet zupełnie nie pasują.

Dla przykładu: czy wydaje się prawdopodobnym założenie, że palenie przetrwa w niezmienionym kształcie aż do dwudziestego drugiego wieku? Prawdopodobnie nie. Jednak właśnie taki obraz przedstawia postać grana przez Sigourney Weaver w kinowym hicie z 2009 roku, „Avatar”. Twarda bohaterka, nota bene lekarka, charakteryzowana jest, dość banalnie, przy użyciu papierosów, z którymi się nie rozstaje. Czyżby reżyser był zbyt leniwy, żeby inaczej poprowadzić kreację tej postaci? A może aktorzy powinni po prostu zacząć naprawdę grać?

A może sprawa jest bardziej skomplikowana? „Avatar” był filmem dopuszczonym dla młodzieży i obejrzały go miliony nastolatków. Czy film ten ucierpiałby w jakikolwiek sposób, gdyby nie pokazywał scen palenia papierosów? Z pewnością nie! Co zatem skłoniło twórców filmu  do włożenia w XXII wieku w usta twardej, wykształconej kobiety, lekarki – naukowca śmierdzącego papierosa, o którym dziś wiemy, że jest jedną z głównych przyczyn wielu śmiertelnych chorób?

Zapytacie, co zrobić z nowymi produkcjami o charakterze historycznym. Ci, którzy walczą o wolność wypowiedzi w sztuce i potrzebę pełnego realizmu, twierdzą że pokazanie palenia jest niezbędne dla prawdziwego przedstawienia np. lat 60 w Anglii. Ale czy rzeczywiście?

Nie da się usunąć z filmów wszystkich złych rzeczy – jednak te niezwiązane z paleniem dużo łatwiej wyrugować. Kwestie takie jak seksizm, ksenofobia czy rasizm, o ile nie są głównym tematem filmu, pojawiają się bardzo rzadko. Można sobie zadać pytanie, dlaczego tylko niektóre kwestie (np. palenie) są niezbędne dla realistycznego przedstawienia danej epoki, podczas gdy inne można pominąć. I co to mówi o podejściu twórców filmowych?

Myślę, że jest to kombinacja słabego scenopisarstwa, reżyserii i aktorstwa, pomieszana z przedziwną determinacją, aby zatrzymać palenie na ekranach naszych kin i telewizorów. Skąd się ona bierze, przez kogo jest podtrzymywana i sponsorowana? Być może ograniczenia wprowadzone przez państwo w tej kwestii są konieczne.

Powracając do omawianego wcześniej badania, opublikowanego w piśmie Thorax: nastolatkowie, którzy widzieli najwięcej filmów, w których palono papierosy, byli o 73% bardziej skłonni do eksperymentowania z paleniem niż ci, którzy takich filmów widzieli najmniej. Było też o 50% bardziej możliwe, że są już obecnie palaczami.

W gazecie „The Independent” mogliśmy przeczytać słowa rzecznika Ministerstwa Kultury, Sportu i Mediów: „Rząd uważa, że obecne rozwiązanie zapewniają wystarczającą kontrolę nad przedstawieniami palenia w filmach. Całkowity zakaz byłby niewspółmierną ingerencją. Procedury takie podkopałyby wiarygodność, a co za tym idzie – jakość, kręconych u nas filmów.” Czyżby szło tu o coś więcej?

Na podstawie: http://allencarr.com/356/hold-your-fire-if-you-think-the-nanny-state-has-gone-too-far